[PL & ENG] Californian love: giant kelp, surfing and the views in Big Sur, Monterey & Santa Barbara. Road trip part 3.

16-19 September 2016

Poprzedni post z tej serii jest tutaj.

Previous post from this series is here.

Piątek

Nasz pobyt w Dolinie Yosemite dobiegł końca, nadszedł więc czas na nową przygodę! Tym razem skierowaliśmy się w stronę kalifornijskiego wybrzeża. Może nie wybraliśmy najkrótszej trasy aby się tam dostać, ale za to udało nam się przejechać przez mniej lub bardziej interesujące amerykańskie miasta. W podróży przecież chodzi o samą podróż, prawda?

Friday

Our stay in Yosemite Valley had come to an end so we were to start a new adventure! This time we headed towards the Californian coast. Maybe we didn’t choose the shortest route to get there, but at least we managed to visit some more and less interesting American towns. After all, it’s all about the journey!

Coulterville

Coulterville architektonicznie przypominało miasteczko z filmów o dzikim zachodzie. Był tam hotel z charakterystyczną fasadą i drewnianymi kolumnami, był saloon i była tez przyjemna kawiarnia (Coulter Café), w której zjadłam swoje pierwsze amerykańskie naleśniki. Mniam mniam mniam!

Coulterville

The architecture of Coulterville resembled buildings from western films. There was a hotel with the characteristic facade and wooden columns, there was a saloon and there was a nice café (Coulter Café) where I had my first american pancakes. Yum, yum, yum!

R0121925R0121927R0121928

Santa Cruz

Kolejny przystanek na jedzenie, tym razem na molo w Santa Cruz. Do tego szybki spacer i dalej w drogę!

Santa Cruz

Another stop for food, this time on the Santa Cruz Wharf. Quick stroll and back on the road!

R0121937R0121938R0121942

Kemping Monterey & Laguna Seca

Monterey było naszym celem na ten dzień. Pełni nadziei na znalezienie noclegu zajechaliśmy do kilku pól namiotowych jednak żaden z nich nie był dostępny – wstępna rezerwacja w najbardziej poszukiwanych miejscach jest po prostu obowiązkowa w Kalifornii (szczególnie w sezonie wysokim i średnim). Załatwieni takim stanem rzeczy wylądowaliśmy na kempingu Laguna Seca, który znajdował się około 20 minut jazdy samochodem od Monterey. Ze wzgórza, na którym rozbiliśmy nasz namiot rozpościerał sie wspaniały widok na zatopioną w chmurach dolinę. Nie mogliśmy chyba trafić lepiej.

Monterey & Laguna Seca campsite

Monterey was our destination for the day. Full of hopes we drove through some of its campsites, unsurprisingly though none of them were available – pre-booking of camping spots in the most wanted places is simply a must in California (in high and medium season). Forced by this state of affairs, we ended up in the Laguna Seca campsite which was located about 20 min away (by car) from Monterey. It was a great find! We pitched our tent on a hill from where we had a wonderful view of the, sunken in the clouds, valley.

R0121944R0121947R0121948

Saturday

Monterey

Dzień rozpoczęliśmy w oceanarium Monterey, które było N.I.E.S.A.M.O.W.I.T.E. i warte każdego grosza (zapłaciliśmy wtedy chyba po $50 na osobę za wejście). Za grubymi szybami przeróżnych basenów akwariowych zobaczyliśmy m.in. ogromne tuńczyki, mieniące sie niesamowitymi kolorami meduzy i co najważniejsze, gigantyczne wodorosty, tzw. giant kelp. Te niezwykłe algi mogą osiągać dzienny przyrost w granicach 25-30 cm w swoim naturalnym środowisku i tworzyć podwodne lasy grubo przekraczające 30 m wysokości! Zobaczenie na własne oczy życia morskiego wokół tych ogromnych podwodnych „drzew” było naprawdę niezwykłym doświadczeniem. Niestety, liczba gigantycznych wodorostów drastycznie zmalała na całym świecie w ciągu ostatnich lat, z 93-procentowym spadkiem w Północnej Kalifornii. Na ten przerażający wynik złożyło się kilka elementów:

  • 60-krotny wzrost liczby purpurowych jeżowców, które żywią się gigantycznymi wodorostami. W prawidłowo zbalansowanym środowisku purpurowe jeżowce mają swoich naturalnych predatorów, którzy utrzymują ich liczbę na odpowiednim poziomie. Niestety, w Kalifornii ten balans został zachwiany przez:
    • Ubój wydr morskich (naturalnych drapieżników fioletowych jeżowców) przez handlarzy futrami w XIX wieku. Przyczyniło się to prawie do wyginięcia tych słodkich zwierzaków
    • Umieranie rozgwiazd słonecznikowych, które zwykle jedzą fioletowe jeżowce. Zjawisko zwiększonej śmiertelności rozgwiazd nie jest do końca zrozumiane  i wyjaśnione przez naukowców
  • Morska fala upałów, tzw. „Blob”, która przyczyniła się do wzrostu temperatury oceanu a okazuje się, że kelp preferuje chłodniejsze wody
  • I prawdopodobnie inne przyczyny, na które jeszcze się nie natknęłam. Ciekawy artykuł na temat wyginięcia wodorostów można znaleźć tutaj.

Monterey

We started the day in the Monterey aquarium which was A.M.A.Z.I.N.G. and worth every penny (I think we paid $50 each at that time). We saw huge tunas, luminescent jellyfish and most importantly, the giant kelp. This extraordinary algeae can grow up to 25-30 cm per day in its natural habitat and form underwater forests reaching heights of more than 30 m! It was a truly unusual experience to witness the sea life around these huge underwater ‘trees’. Sadly, the kelp forests have decreased dramatically in recent years around the world, with 93 percent decline in Northern California. There are few issues that contributed to this effect:

  • A 60-fold explosion of purple sea urchins that feed off the giant kelp. This has been caused by:
    • the slaughter of sea otters (natural predators of purple sea urchins) to near extinction by 19-th century fur traders
    • the recent, not yet fully understood, dying of sunflower starfish that normally eat purple urchins, helping to keep them in check
  • The marine heat wave, so called ‘The Blob’ – kelp prefers cooler waters
  • And probably other causes that I haven’t come across. Interesting article about the kelp extinction can be found here.

R0121960IMG_20160917_101530777R0121964R0121951R0121950

17 milowa trasa w Pebble Beach

Ponoć jedna z najbardziej malowniczych tras na świecie, pełna widoków na dramatyczne przybrzeżne klify, śnieżnobiałe plaże, mistyczne lasy i kultowe pola golfowe. Rzeczywiście, widoki były przepiękne! Aby wjechać na teren Pebble Beach wymagana jest opłata za pojazd.

17 miles drive in Pebble Beach

Apparently, one of the most scenic drives in the world overflowing with views of dramatic coastal cliffs, snow-white beaches, mystical forests and iconic golf courses. It WAS very pretty, indeed! Admission fee per vehicle required.

R0121969R0121970R0121973

Carmel-by-the-Sea

Miejscowość znana ze swoich plaż, historii, sztuki i nietypowych praw, w tym z zakazu noszenia butów na wysokim obcasie bez zezwolenia, uchwalona w celu zapobiegania procesom sądowym wynikającym z wypadków potknięć spowodowanych przez nieregularne nawierzchnie. Nie spędziliśmy w Carmel wystarczająco dużo czasu, żeby powiedzieć o tej miejscowości coś więcej poza tym, że plaża była oszałamiająca.

Carmel-by-the-Sea

Known for its beaches, history, art and unusual laws including a prohibition on wearing high-heel shoes without a permit, enacted to prevent lawsuits arising from tripping accidents caused by irregular pavement. We didn’t spend there enough time to say anything more apart from that the beach was stunning.

R0121977R0121980

Highway 1

Autostrada 1 to najdłuższa trasa stanu w Kalifornii wijąca się wzdłuż wybrzeża i przepełniona zapierającymi dech w piersiach widokami. Ćwiczyłam moją wyobraźnię podczas jazdy, ponieważ większość widoków była ukryta pod osłoną słynnej kalifornijskiej mgły. Kiedy już udało mi się cokolwiek dojrzeć, sceneria okazywała się naprawdę piękna a sama mgła, myślę że dodała trochę autentyczności całemu doświadczeniu.

Znalezienie wolnego miejsca na jakimkolwiek polu namiotowym w rejonie Big Sur graniczyło z cudem. Kirk, Plaskeet, Poderosa, Nacimiento – wszystkie były albo całkowicie zarezerwowane, albo niedostępne z powodu pożaru, który w tym czasie uderzył w rejon. Co gorsza, wszystkie pokoje na booking.com, tripadvisor i innych stronach internetowych też zostały całkowicie wyprzedane. Wraz z zachodzącym słońcem i nadchodzącym mrokiem coraz bardziej dochodziło do mnie, że po raz pierwszy w życiu nie mieliśmy żadnej opcji zakwaterowania. Zero. Ostatecznie, po nieudanych poszukiwaniach w przydrożnych motelach zwątpiliśmy w powodzenie naszej akcji i na nielegalu (w Kalifornii nie można nocować w aucie), spędziliśmy noc w samochodzie, w lesie niedaleko Morro Bay.

Highway 1 

Highway 1 is the longest state route in California writhing along the coast and decorated with breathtaking views. I was practicing my imagination during the drive as most of the views were hidden under the cover of the famous, Californian fog. I guess, it added some authenticity to the overall experience. Though, even with the fog, the scenery was truly beautiful.

Following Highway 1 we were trying to find a campsite. Kirk, Plaskeet, Poderosa, Nacimiento – all of them were either fully booked or inaccessible due to the fire that hit the Big Sur area at that time. What’s worse, booking.com, tripadvisor and other websites were completely sold out too. It was getting dark and I realised that first time in my life we had zero accommodation options. Absolutely none. Eventually, after driving frantically around different places, we spent the night in the car, in the forest not far away from Morro Bay. 

R0121982
Point Lobos

R0121984R0121988R0121989R0121992R0121996

R0121997
Pfeiffer beach

R0122002

R0122009
Pfeiffer beach

R0122013R0122019R0122022

Sunday

Morro Bay

Szybkie spojrzenie na zatokę Morro i powrót na drogę. Miejsce docelowe: Santa Barbara.

Morro Bay

Quick look at the Morro Bay and back on the road. Destination: Santa Barbara.

R0122028R0122029

Santa Barbara

Przejazd do Santa Barbara był naprawdę osobliwy. Po lewej stronie drogi było pięknie i słonecznie. Po prawej stronie nie było niczego. To znaczy, było coś. Była ta paskudna mgła, która zasłaniała nam widok na ocean. Powiedzmy, że nie byłam pod wrażeniem. Za to sama Santa Barbara była świetna! Miastem niegdyś rządzili Hiszpanie i hiszpańską atmosferę można było wyczuć dosłownie wszędzie. W architekturze. W jedzeniu. Nawet w języku używanym na ulicach. Aby lepiej poznać miasto i jego historię, wybraliśmy się na niedługi spacer z mapą wokół niektórych zabytków Santa Barbara.

Santa Barbara

The drive to Santa Barbara was really peculiar. On the left hand side of the road it was beautiful and sunny. On the right hand side, there was nothing. Well, there was something. There was this nasty fog hiding the view of the ocean. Let’s say that I was not impressed. Now, Santa Barbara on the other hand was great! The city used to be ruled by the Spaniards and the Spanish vibe could be found literally everywhere. In the architecture. In the food. Even in the language spoken on the streets. In order to get to know the city and its history a bit better, we went on a self-executed tour. Guided by a map, we strolled around some of the historical sites of Santa Barbara.

R0122031R0122032R0122034R0122041R0122042

Monday

Santa Barbara

Drugi poniedziałek naszych wakacji zaczął się całkiem nieźle. Ponieważ nasze pole namiotowe (El Capitan) znajdowało się prawie nad samym oceanem, poszliśmy na bodyboarding! Słońce nie rozpieściło nas zbyt mocno, ale rano nie było zimno, a woda była całkiem przyjemna. Powiedziałabym, że 17 stopni. Mega były te fale! A teraz smutna cześć tej historii. Nasze ręczniki, które zostawiliśmy na plaży, ubrudziły się od oleju. Nie o ręczniki jednak chodziło, a o zwierzęta, które zapewne nie raz cierpiały przez to, uwolnione do środowiska za sprawą człowieka, świństwo.

Santa Barbara

Second Monday of our holiday started pretty awesome. Since our campsite (El Capitan) was located just by the ocean, we went body boarding! Sun didn’t spoil us too much but it wasn’t cold in the morning and the water was actually quite pleasant, I’d say 17 degrees. We rode those waves, baby! Sadly, our towels that we left on the beach got covered in oil. It wasn’t really about the towels though. It was simply heartbreaking to think that it could have been animals and that for sure some of them actually suffered from that awful human induced pollution.

R0122045R0122051R0122062R0122064

Nadszedł czas, aby opuścić Kalifornię, gdyż przed nami widniała 6-godzinna podróż do Doliny Śmierci. Pożegnanie z Santa Barbara nie było jednak łatwe, tym bardziej, że poprzedniego dnia nie udało nam się zobaczyć wszystkiego i przegapiliśmy też degustację wina. Nie mogliśmy tego tak zostawić! Była dziesiąta rano i większość miejsc była nadal zamknięta, ale jakoś udało nam się znaleźć jedną otwartą – Winiarnię Santa Barbara. Chwilę później próbowaliśmy lokalnych specjałów: Sav blanc, Pinot Gris i Chardonnay. Mój osobisty faworyt, lekko słodki Sav Blanc z Santa Ynez Valley z 2014 r. wylądował w mojej torbie. Głodni po porannych zajęciach trafiliśmy do FisHouse, gdzie zjedliśmy niesamowicie pyszne kanapki z tuńczykiem i mahi mahi. Czas na Dolinę Śmierci!

It was the time to leave California as a 6 h drive to Death Valley was ahead of us. Saying good bye to Santa Barbara wasn’t easy though, the more so that we hadn’t managed to see everything the previous day and we felt like missing out on exploring the Funk Zone and wine testing. We simply couldn’t leave just like that. It was 10 am and most of the wine tasting places were still closed but we managed to find an open one – Santa Barbara Winery. A moment to think and few minutes later we were sampling the local white selection: Sav blanc, Pinot Gris and Chardonnay. My personal best, slightly sweet, 2014 Sav Blanc from Santa Ynez Valley succeeded in getting a bottle. Hungry after morning activities, we ended up in the FisHouse where we had the most amazing tuna and mahi mahi sandwiches ever. Time for Death Valley!

R0122068R0122074R0122075

One thought on “[PL & ENG] Californian love: giant kelp, surfing and the views in Big Sur, Monterey & Santa Barbara. Road trip part 3.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s